Zmiana rozmiaru tekstu

-A A +A

Mgr Magdalena Obrochta, "Zatrudnienie wspomagane widziane w świetle Laborem exercens"

 

W odniesieniu do ostatnich korzystnych informacji z rynku pracy dotyczących poziomu bezrobocia warto zastanowić się, czy wśród osób pozostających bez zatrudnienia są osoby, które przy odpowiednim wsparciu mogłyby tę pracę znaleźć?

Odpowiedź wydaje się być prosta, ale czy istnieje idealne panaceum na problem bezrobocia wśród osób z niepełnosprawnościami? Warto to przeanalizować, co niniejszym czynię. Jan Paweł II w swojej encyklice poświęconej wartości pracy wskazuje, że każdy z nas jest do niej powołany, każdy ma obowiązek pracować, ale rzecz nie w tym, że każdy ma to robić dla chęci materialnego zysku. Trzeba pracować, by się rozwijać, by wzrastać w swoim człowieczeństwie, by przez swoje życie stawać się bardziej człowiekiem, a tym samym zbliżać się do Boga. Praca jako taka − czy zawodowa, czy też nie − ma swoje głębokie, również teologiczne znaczenie, o czym wyraźnie pisze Jan Paweł II, odwołując się do Księgi Rodzaju. Wobec tego czyż nie każdy powinien mieć równe szanse dostępu do pracy? Jednym z rozwiązań zdaje się być zatrudnienie wspomagane, o którym chcę w tym krótkim artykule napisać.

Zatrudnienie wspomagane to forma pracy z osobami z różnymi rodzajami niepełnosprawności polegające na tym, że przy odpowiednim wsparciu te osoby mogą podjąć pracę na otwartym rynku pracy. Sposób ten rozwija się dopiero od lat 80. XX wieku, powstał więc stosunkowo niedawno i zdobywa coraz większe uznanie. Zaraz postaram się nakreślić istotę tej metody i odnieść ją do tego, czego nauczał nas Jan Paweł II w swojej encyklice.

Papież Jan Paweł II pisał tak „człowiek (…) jako <<obraz Boga>> jest osobą, czyli bytem podmiotowym uzdolnionym do planowanego i celowego działania, zdolnym do stanowienia o sobie i zmierzającym do spełnienia siebie” (LE6). Wraz z rozumem otrzymaliśmy od Stwórcy wolną wolę i talenty, które możemy wykorzystać, wpływając na swój rozwój i zmianę wokół siebie. Jest naszym etycznym obowiązkiem nie marnować otrzymanych zdolności, lecz rozwijać je poprzez pracę właśnie. Człowiek w pracy zawsze powinien być traktowany jako podmiot, a nie przedmiot. Wobec tego wszystko, co się z nią wiąże, czyli: czas pracy, warunki zatrudnienia, wynagrodzenie, czas wolny powinno być podporządkowane osobie ludzkiej, a nie chęci zysku pracodawcy. To człowiek powinien być w centrum. Prawa i zadania, jakie ma wykonywać, zawsze powinny być oparte na godności tego człowieka. Wychodząc szerzej, poza zakład pracy, to nie wykonywany zawód nadaje człowiekowi podmiotowość, ale to, że przede wszystkim jest osobą ludzką (LE 6). Idąc dalej, o wartości człowieka jako pracownika nie świadczy to, że jest pełno- czy niepełnosprawny, ale to, że w istocie jest. To, że człowiek posiada takie lub inne cechy, które od niego zależą lub nie, tj. pochodzenie etniczne, wyznanie czy niepełnosprawność, nie powinno w żaden sposób wpływać na zmianę jego postrzegania jako pracownika pełnego niezbywalnej godności i praw. Tak jak każdy z nas ma prawo do pracy, tak i osoby z różnymi niepełnosprawnościami mają do niej prawo. I nie dlatego, że posiadają jakąś niesprawność, ale dlatego, że są.

Katolicka Nauka Społeczna uczy o różnych zasadach i prymatach, jakimi powinno się kierować w życiu społecznym, gospodarczym czy politycznym. Wśród nich można znaleźć zasady miłości i sprawiedliwości społecznej (zasady moralne) oraz dobra wspólnego, solidarności i pomocniczości. W ramach tego krótkiego opracowania opierać się będę wyłącznie na dwóch ostatnich. Solidarność i pomocniczość to wzajemna troska o dobro wspólne; w oparciu o godność osoby trzeba tak działać, by osobom, które tego potrzebują, pomagać, ale tylko w takim zakresie, w jakim rzeczywiście potrzebują. I tu właśnie dochodzimy do kluczowej części tego krótkiego artykułu, a mianowicie zatrudnienia wspomaganego, które zdaje się idealnie współgrać z wyżej wymienionymi zasadami.  

Otóż zatrudnienie wspomagane jest to: dostarczanie wsparcia osobom z niepełnosprawnością oraz innym grupom osób wykluczonych, mającego na celu zapewnienie im i utrzymanie płatnego zatrudnienia na otwartym rynku pracy[1]. Zatrudnienie na otwartym rynku to znaczy na takim, na którym każdy z kandydatów ma równe szanse w otrzymaniu zatrudnienia, niezależnie od swoich cech, na zasadzie równości. W praktyce polega to na tym, że każda osoba na tym samym stanowisku wykonuje ten sam zakres obowiązków, otrzymuje takie samo wynagrodzenie i przysługują jej takie same prawa pracownika, co innym osobom, lub dodatkowe wynikające z innych przepisów. Tutaj może się wkraść pewne niezrozumienie − przystosowanie stanowiska pracy do osoby z niepełnosprawnością nie jest zaprzeczeniem zasad otwartego rynku pracy, jest jedynie wyrazem słusznej solidarności z drugim człowiekiem, który by ją wykonywać, potrzebuje np. specjalnego oprogramowania komputerowego. Otwarty rynek pracy to także taki obszar pracy, który kieruje się zasadami rynkowymi, a nie jest sztucznie utrzymywany przy życiu przy pomocy środków publicznych, bo np. jest nierentowny. Jak widać, w zatrudnieniu wspomaganym nie chodzi tylko o to, by osoba z niepełnosprawnością miała jakieś zajęcie, ale żeby tak jak jej rówieśnik mogła doświadczyć poszukiwania pracy, rozmowy kwalifikacyjnej, okresu próbnego, pracy wśród różnych ludzi, otrzymywania wynagrodzenia, czasem premii, by tak jak każdy z nas otrzymała uwagę od przełożonego czy też pochwałę za dobrze wykonaną pracę.

Piszę tutaj o zupełnie prozaicznych rzeczach, z którymi każdy z nas pewnie nie raz się spotkał. A tymczasem osoby z niepełnosprawnością często nie mają okazji tego nawet zaznać. Wśród problemów, które należy zaznaczyć w tym zagadnieniu, są m.in.: uprzedzenia pracodawców nt. zatrudniania osób z niepełnosprawnością i kontaktów z nimi, strach przed ich chorobą czy zachowaniem, obawa przed reakcjami innych pracowników, niepewność, czy taka osoba da sobie radę z wykonywaniem poleconych zadań, brak przekonania, czy sobie poradzi z kontaktami w zespole pracowników, a ponadto: lęk przed kontrolami urzędów, przed formalnościami, rozliczeniami z ZUS-em etc. Są to problemy artykułowane przez pracodawców, którzy zwykle nie mieli żadnego kontaktu z pracownikiem z orzeczeniem o niepełnosprawności. Często zdarza się tak, że pracodawca, który miał okazję współpracować z osobą z niepełnosprawnością i jej trenerem pracy, po prostu nie mierzy się z tymi problemami.

Przechodząc jednak do sedna − zatrudnienie wspomagane realizowane jest w następujący sposób: osoba zainteresowana tą formą wsparcia (klient) zgłasza się do instytucji realizującej taką pomoc. Najczęściej jest to organizacja pozarządowa, która zatrudnia trenera pracy, psychologa i doradcę zawodowego, którzy to specjaliści konieczni są do przejścia każdego z etapów wsparcia. Zgodnie z wytycznymi, które można znaleźć na stronie Polskiej Federacji Zatrudnienia Wspomaganego, etapów tego wsparcia jest pięć:

  1. zaangażowanie klienta;
  2. tworzenie profilu zawodowego;
  3. poszukiwanie pracy;
  4. zaangażowanie pracodawcy;
  5. wsparcie w miejscu pracy i poza nim[2].

W trakcie tego procesu nieodzowne pozostają zasady poszanowania klienta, jego prawa do decyzji, jego autonomii i wolności. Trener pracy, z którym pracuje osoba
z niepełnosprawnością, jest nie tylko zobowiązany do poufności, ale i do elastyczności, co umożliwia zadaniowy system pracy proponowany na stanowisku. Dzięki opiece trenera pracy osoba z niepełnosprawnością uczy się wykonywania zadań właściwych na konkretnym stanowisku, nie ma trudności w załatwieniu formalności, np. podpisaniu umowy czy wykonaniu badań medycyny pracy, a jej interesy są zabezpieczane przez trenera pracy. Ona sama dzięki zajęciom z psychologiem czy doradcą zawodowym nabiera konkretnych i nowych umiejętności.

Zatrudnienie wspomagane to temat bardzo obszerny, choć stosunkowo mało jeszcze opracowany naukowo. Chciałam jednak tylko nakreślić ogólne cechy tej formy wsparcia, bo celem tego artykułu nie jest omawianie całej procedury, lecz pokazanie, że odpowiada ona na wezwanie papieża Jana Pawła II dotyczące pracy osób z niepełnosprawnością. W swojej encyklice papież pisze stanowczo, że powinnością instytucji państwowych i międzynarodowych jest zapewnienie „odpowiedniego zatrudnienia wszystkim uzdolnionym do tego podmiotom” (LE 18) i wskazuje, jak wielkim bólem jest dla człowieka bezrobocie. Podkreśla także równość w dostępie do zatrudnienia, równe prawa i obowiązki przy jednoczesnym zobowiązaniu społeczeństwa do stworzenia warunków do kształcenia i praktycznej nauki zawodu przez osoby, które mogą mieć z tym trudność. Celem nie tylko tego nakazu papieża, ale także zatrudnienia wspomaganego, jest „udostępnienie pracy osobom upośledzonym zgodnie z ich możliwościami, gdyż tego domaga się ich godność jako ludzi i jako podmiotów pracy” (LE 22).

W zasadzie to zdanie papieża oddaje to, co najważniejsze: społeczeństwo ma obowiązek umożliwiać pracę osobom z niepełnosprawnością. Tak to się może dziać przy realizacji zatrudnienia wspomaganego, które zdaje się w pełni oddawać to, o co wnioskował papież Polak. Pozostaje mieć nadzieję, że powstająca ustawa dotycząca zatrudnienia wspomaganego i zawodu trenera pracy zmieni rzeczywistość na lepsze i otworzy nowe możliwości praktycznego realizowania słów papieża.

 

Mgr Magdalena Obrochta

 

[1] Europejska Unia Zatrudnienia Wspomaganego broszura informacyjna i standardy jakości

http://pfzw.pl/wp-content/uploads/2015/11/03broszura.pdf ostatnio widziane 05.02.2019, s. 16.

[2]   Europejska Unia Zatrudnienia Wspomaganego broszura informacyjna i standardy jakości
http://pfzw.pl/wp-content/uploads/2015/11/03broszura.pdf ostatnio widziane 05.02.2019, s. 18-21.

Ogłoszenia

Brak aktualnych ogłoszeń

Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie Wszelkie prawa zastrzeżone przez Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie 2020